Strona 1 z 1

Wenus zasnela na zawsze.

PostNapisane: 2 paź 2016, o 01:44
przez Sula
1go Pazdziernika przyszedl dzien straszny dla mnie...
Ale podejrzewam, ze probowalam sie na niego przygotowac od kilku miesiecy, odkad Wenus pierwszy raz przestala chodzic...

Wenus miala 15 lat z kawalkiem, byla 8 miesieczna gowniara kiedy ja zaadoptowalam wiec byla ze mna wiekszosc mojego zycia... To dzieki niej milosc do psow urosla do potegi entej i dzieki niej nauczylam sie wiele, ale rowniez dzieki niej przezylam ciezkie chwile i nauczylam sie odpowiedzialnosci.
To ona miala na mnie wielki wplyw, to dzieki niej jestem kim teraz jestem.

Podjecie decyzji o eutanazji jest straszne, ale kiedy juz wiemy, ze nic wiecej nie da sie zrobic, kiedy widzimy smutek w oczach i jestesmy w stanie policzyc kazda kostke pod skora... I kiedy pampersy sa uzywane 24h na dobe, a na koniec po prostu przestala sie poruszac i lezala wykrzywiona... Nie bylo innej decyzji i wiem, ze nie moge zalowac i pluc sobie w twarz, ze moze mozna bylo cos jeszcze zrobic.
Wszystko co moglam zrobilam...
Teraz jest spokoj i ona byla dziwnie spokojna... I dzieki za to. Chodz ja bede potrzebowac kilku dni/tygodni by dojsc do siebie, nigdy jej nie zapomne... To rowniez dzieki niej poznalam Was wszystkich i moge liczyc na Wasze wsparcie...

Tak wiec Wenus jest juz za teczowym mostem, biega z innymi ktore od nas odeszly pozostawiajac w smutku, ale wiem, ze sa teraz szczesliwe bez bolu i ograniczen. I wierze, ze czekaja tam na nas.

Obrazek

Re: Wenus zasnela na zawsze.

PostNapisane: 2 paź 2016, o 08:22
przez malgo
Gdy odchodzi przyjaciel bardzo ciężko nam to przyjąć do wiadomości, łzy same lecą, a serce rozdziera smutek.
Wenus była dzięki Tobie najszczęśliwszym seterem na świecie i to jest najważniejsze... Pozostanie w Twoim sercu i będzie najpiękniejszym wspomnieniem. Trzymaj się Magda i bądź dzielna! A ty Wenusko dołącz do innych psiaczków za TM i biegaj z nimi szczęśliwa, bez cierpienia i bólu. [*]

Re: Wenus zasnela na zawsze.

PostNapisane: 3 paź 2016, o 22:33
przez mirra111
Ja przeżyłam to 1,5 roku temu, dlatego współczuję. Do dziś ze łzami wspominam swojego "rudzielca", był z nami 10 lat . Prawdziwa przytulaszczka mimo, że dorosły pies. Zakochałam się w seterach.